środa, 6 stycznia 2016

TROCHĘ SPÓŹNIONY POST O STARYM I NOWYM ROKU


Początek stycznia jest czasem podsumowań i zapowiedzi. Rozliczamy się z przeszłości i ubiegłorocznych postanowień, a także wyjątkowo uciekamy w sferę marzeń, czy snucia planów. Z tej właśnie okazji, również ja postanowiłam zdobyć się na napisanie kilku zdań o tym, co w moim życiu się wydarzyło oraz dopiero ma się wydarzyć (mam nadzieję!).

Rok 2015 na pewno zapisze się w mojej pamięci jako rok cudownych informacji i spełniania marzeń. Pamiętam, jak by to było zaledwie wczoraj, gdy 25 lutego przeczytałam maila od Czwartej Strony, od którego to wszystko się zaczęło. Po kilkumiesięcznym okresie poszukiwania wydawcy "stał się cud" i ktoś zechciał mój "Blond" wydać. I to właśnie ten jeden mail rozpoczął lawinę zdarzeń. Niesamowitych i przyjemnych, których z pewnością nie zapomnę do końca życia. 

Nie będzie zaskoczeniem, jeśli napiszę, że 1 lipca był dla mnie w minionym roku datą najważniejszą. Po kilku miesiącach wyczekiwania i pracy, moja debiutancka powieść trafiła na księgarniane półki. Chyba nigdy nie zapomnę towarzyszących temu wydarzeniu uczuć: z jednej strony ekscytacji, z drugiej niepokoju i stresu. A jak się nie podoba? Ku mojemu zaskoczeniu książka została przyjęta niezwykle ciepło i zdobyła miejsce w sercach wielu czytelniczek. Nie ma chyba wspanialszej formy uhonorowania pracy autora od pełnych życzliwości i ciepłych słów wiadomości zwrotnych. Moje Drogie Czytelniczki, jeszcze raz bardzo Wam dziękuję za uświetnienie swoją obecnością ostatnich miesięcy, jesteście wspaniałe! 

Nie sposób zmieścić w kilku zdaniach całego kalendarium, ale chciałabym też wspomnieć tu o tym, że, choć w minionym roku to właśnie "Nie zmienił się tylko blond" trafił do rąk czytelniczek, był to też czas intensywnej pracy nad kolejnymi książkami. W sumie napisałam ich w 2015 roku 5 i 3/4 (miałam ambicję, żeby szóstą też zakończyć przed Nowym Rokiem, ale studia i Boże Narodzenie pokrzyżowały mi plany. Nie mniej jednak zbliżam ku końcowi.). Gatunkowo są one dość różne (aczkolwiek królują w nich oczywiście komedie), wszystkim jednak śmiało można przypiąć etykietkę "literatura kobieca". Kilka z tych książek trafiło już do rąk Wydawcy, ale o tym za chwilę. Pod koniec ubiegłego roku zredagowałyśmy z p. Kingą dwie z nich. 

I tym właśnie sposobem udało mi się płynnie przejść do planów na 2016... 

Przede wszystkim zacznę go.. na różowo! Dzieliłam się już z Wami moją radością, ale powtórzę, że 30 marca premierę będzie miała moja druga komediowa powieść pt. "Nieszczęścia chodzą stadami" (więcej informacji w zakładce o tym samym tytule). Martusia z p. Haliną, główne bohaterki, czekały na ten moment prawie rok (muszę sprawdzić dokładną datę, kiedy skończyłam tę książkę). Prawdę powiedziawszy już trochę się niepokoję, czy "Nieszczęścia" spodobają Wam się tak samo, jak "Blond" i czy nie zawiodę. Obawiam się, że w marcu nie będę mogła z tego powodu spać. 

Jeśli chodzi o pisanie, to przede wszystkim zamierzam dokończyć powieść 3/4, a raczej tę siódmą, ponoć szczęśliwą (w numeracji uwzględniam "Nie zmienił się tylko blond"). Po głowie chodzą mi już pomysły na dwie następne, w tym jedna o znanej Wam już bohaterce, ale żeby nie kłapnąć za dużo, powiem tylko: zamierzam pisać dalej, jeśli tylko będą istniały ku temu sprzyjające warunki. Przez ostatni rok wyrobiłam w sobie nawyk niemożności funkcjonowania bez pisania. Zamierzam go kontynuować. 

No i owiana nutką tajemnicy, aczkolwiek bardzo pozytywna informacja na koniec:
Poza "Nieszczęściami" będziecie mogły w nadchodzącym roku przeczytać jeszcze inną powieść mojego autorstwa. Więcej na ten temat nie zdradzę, ale powiem Wam, że będzie i zabawnie, i problematycznie. Jest więc na co czekać. 

To tyle u mnie i ode mnie. Jestem gadułą, ale mam nadzieję, że dobrnęłyście do końca. Co o tym wszystkim myślicie? Czekam na Wasze wiadomości i komentarze zarówno tu, jak i na Facebooku. 

Oby ten rok był dla Was rokiem spełniania marzeń i cudownych informacji! :)