Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nie zmienił się tylko blond. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nie zmienił się tylko blond. Pokaż wszystkie posty

piątek, 7 sierpnia 2015

                                                                           A W ŚRODĘ... 
odwiedziłam Poznań i wspaniałą Czwartą Stronę. Podrzucam Wam tutaj zdjęcie z "Blondem". (Tak, tak. Fontanna za plecami nie bez powodu, bo upał był po prostu do zamordowania.) Oczywiście przywiozłam sobie z Poznania wspaniałe pamiątki, ale muszę wybrać jakiś dobry moment, żeby się nimi pochwalić. Są za piękne, żeby mówić o nich po prostu od tak. Zmierzam jednak do tego, że wspaniale było poznać ludzi, którzy pracują nad tym, co piszę i doprowadzają to do pięknej, książkowej formy. (Chociaż przed panią korektor trochę głupio, no ale co poradzić :D) Coś niesamowitego :) 

Swoją drogą znowu jestem ostatnio dość nieobecna w tym kawałku internetowej przestrzeni, ale to przez to, że... piszę. Nie wiem, może to już nałóg albo pracoholizm. Albo fakt, że po prostu kończę kolejną historię i bardziej jestem w świecie fikcji, niż rzeczywistości. Informuję jednak, że wrócę! Chyba, że zacznę kolejny projekt... Albo wcześniej ugotuję się na twardo w swoim własnym pokoju. Oby nie! :D 


piątek, 24 lipca 2015

INTERNET WRÓCIŁ! 
Właściwie to ciężko powiedzieć mi, gdzie był i jak właściwie się pojawił, ale jest. Uff. Powiecie pewnie, że wielkie mi halo przeżyć tydzień bez internetu, ale kiedy jest się kimś, kto recenzuje książki, prowadzi bloga i jest właśnie w trakcie pisania kolejnej powieści (a tu potrzeba researchu, nie ma zmiłuj), to wcale nie jest różowo. Jak by jednak nie było, teraz będzie już tylko lepiej. Mam nadzieję, że niedługo pojawi się tutaj, na blogu, kolejna fala radości i optymizmu. Tym czasem polecam Wam niezmiennie "Nie zmienił się tylko blond", chociaż u mnie zmienił się... internet. 

Nota bene, kto czytał najnowsze "Party"? Jest w nim bardzo sympatyczna wzmianka o mojej książce. Na dniach podrzucę Wam zdjecie :) 

niedziela, 5 lipca 2015

UFF, BYŁO GORĄCO! 
I nie mam wcale na myśli upału. Właśnie zakończyłam pierwszy w życiu czat z Czytelnikami. Jeśli macie ochotę go sobie poczytać zostawiam Wam tutaj linki. Wszystkim aktywnym dziękuję z całego serca. Kontakt z Wami to prawdziwa przyjemność! 

wtorek, 30 czerwca 2015

PREMIERA JUŻ JUTRO! 
Nie mam pojęcia jak mi zleciały te cztery, a nawet trochę ponad cztery, miesiące. Chociaż zdawało mi się, że będą się dłużyć w nieskończoność nie zdążyłam się dobrze obejrzeć, a jutro moja pierwsza powieść stanie na księgarnianych półkach. Nie mogę się doczekać kiedy wejdę do jednego z moich ulubionych sklepów i będę mogła wziąć ją do ręki. To były, nadal są, pełne wzruszeń, niepokojów i radości dni. Euforia, kiedy dowiedziałam się, że jest nią zainteresowany Wydawca, zarwane na redakcje noce, chwile pełne niepokoju czy się spodoba, pierwsze recenzje i wywiad. A wszystko to, żeby spełnić swoje największe marzenie. I o czym ja mam marzyć teraz?! 

Ps. Jutro na fanpagu wydawnictwa Czwarta Strona czeka Was niespodzianka! 




niedziela, 28 czerwca 2015

LAWENDOWO! 
Chociaż do premiery "Nie zmienił się tylko blond" zostały już tylko dwa dni, dziś chciałam zaserwować Wam post nieco z innej bajki. Pamiętacie jeszcze o mojej niezwykle emocjonalnej powieści pod roboczym tytułem "Zapach suszonej lawendy"? Jej pisanie niezmiernie mnie wymordowało, łzy leciały podczas tworzenia, bohaterowie śnili mi się po nocach, a kiedy w sklepie nadziałam się na szary t-shirt z motywem lawendy po prostu musiałam go kupić! Dziś mam dzień mocno przesiąknięty tą powieścią, ponieważ zostałam obdarowana gałązką lawendy, która urosła na naszym podwórku. Pachnie niezwykle intensywnie a do tego jest śliczna i drobniutka. Oczywiście nie odmówiłam sobie przyjemności sfotografowania tego małego, pięknie pachnącego cudeńka i po krótkiej zabawie w programie graficznym podrzucam Wam kilka zdjęć. 
Zostawiam też link do wywiadu z moją osobą w lokalnym piśmie. Może ktoś z Was będzie zainteresowany lekturą: link: kliknij. Pozdrawiam serdecznie! 






piątek, 26 czerwca 2015

4 DNI DO PREMIERY! 

Cztery dni do premiery "Nie zmienił się tylko blond". Stres daje o sobie znać coraz bardziej. A jeśli się nie spodoba? Poza tym zaczynamy prawdziwe wakacjowanie. Chociaż ja mam wolne już od ponad tygodnia, dopiero wczoraj przywiozłam z Gdańska swoje bagaże i mogę swobodnie rozgościć się w swoim różowym pokoiku. Jednak nie ma to jak swoje łóżko i swoje pluszowe poduchy kiedy za oknem szaleją ptaki. 
To dopiero jest raj <3 





środa, 17 czerwca 2015

MOI DRODZY! 
U mnie od dziś już wakacyjnie.Jak tylko zregeneruję siły i dojdę do siebie, zabieram się za pisanie. Szykujcie się na dużą ilość informacji i wakacyjnych postów. A tymczasem, 13 dni do premiery "Nie zmienił się tylko blond". Dziś w lokalnym piśmie w moich rodzinnych stronach ukazał się wywiad ze mną (mam nadzieję, że jutro uda mi się podrzucić Wam zdjęcie), a na stronie Wydawcy książka już w sprzedaży. Nie mogę doczekać się egzemplarzy autorskich, a Was namawiam do kupowania i wchodzenia w świat niezwykle zwariowanej blondynki! 



Ściskam i całuję,
Agata Katarzyna

środa, 8 kwietnia 2015

DOZNAŁAM DZIŚ ILUMINACJI!
A to oznacza mniej więcej tyle, że w pewnym sensie powstanie kontynuacja Iwonki. Spadła na mnie wizja zdepresowanej matki Haliny i ni jak nie chciała puścić, aż powstało pierwsze piętnaście stron. 




Ściskam i całuję,
Agata Katarzyna

wtorek, 31 marca 2015

WOLNE! 
Łuhu! Jutro do domku. Myśl o tygodniu spędzonym z moją wspaniałą rodzinką dodaje mi sił, chociażby w dzisiejszej (drugiej już) redakcji "Nie zmienił się tylko blond", uczeniu się do egzaminów, wracaniu do mieszkania podczas rzęsistego deszczu i we wszystkim innym. Nie wiem, czy wiecie, ale jestem straszną domatorką. Straszną! 

Wracając jednak do pisania... powoli zaczyna pojawiać się w mojej głowie lęk, który skutecznie wypierany był dotąd przez ogromną ekscytację. A jak się nie spodoba?! A jak to i tamto?! Im więcej czytam tę książkę, tym więcej mam wątpliwości. Może po prostu powinnam przestać ją czytać? 
Mam zamiar to zrobić przynajmniej jeszcze raz, bo kiedy złożę teraz tekst, nie będę mogła nanieść na niego już żadnych poprawek. Czuję presję. Chciałabym, żeby wszystko było chociaż jak najlepiej, skoro idealnie się nie da. (W tym momencie powinnam serdecznie podziękować wspaniałej, niezastąpionej Pani Redaktor, która musiała nieźle namęczyć sie przy korygowaniu moich błędów, i to nie tylko tych językowych, bo a to pojawia się pies, którego jeszcze nie ma, a to trzeba zmieniać nazwę miejscowości, o zaburzeniach czasoprzestrzeni i myleniu przeze mnie zwrotów i powiedzonek nie wspominając.) Sami więc widzicie. Święta są potrzebne, nawet mimo tego, że będę musiałą uczyć się podczas nich do egzaminów. 
Ach! I najważniejsze! Zaczęły się prace nad okładką. Czekacie?! Bo ja umieram z niecierpliwości, żeby zobaczyć ją w końcu w jakiejś wspaniałej szacie graficznej!)


 Ściskam i całuję,
Agata Katarzyna





sobota, 28 marca 2015

Zapisana sobota! 
Ja i siedzący obok mnie wyprany Pan Pies właśnie kończymy książkę (jutro podrzucę wam zdjęcie). Mam nadzieję, że następnego dnia obudzę się w związku z tym lżejsza o dziesieć kilo przeświadczona poczuciem, że na kilka dni trzeba odłożyć skończoną Katarzynę, nim zacznę ją czytać w całości, poprawiać i ewentualnie coś jeszcze dopisywać. 

Pozostając więc w klimacie "Zapachu suszonej lawendy": co powiecie na krótki cytat z Katarzyny? 
"Moja osobowość umarła zatracając się w mroku celi więziennej, którą stało się moje małżeństwo. Małżeństwo, w którym miłość uwięziona została za grubymi kratami strachu i samotności. Małżeństwo, którego nic nie jest w stanie już uratować. "

PS. Głosowanie na tytuł dla Iwonki nadal trwa. Liczę na wasze głosy! 

Ściskam i całuję,
Agata Katarzyna

wtorek, 24 marca 2015



Normalnie szał! 
Zdarzyło wam się kiedyś mieć wiele spraw do załatwienia z samego rana, pójść spać nad ranem bo poprawialiście tekst do późna, nastawić budzik, a on NIE ZADZWONIŁ i obudziliście się o dziesiątej, bo nastawiliście go na poniedziałek pomimo tego, że jest wtorek?! 
Mi się właśnie dziś zdarzyło. -.- 
Dobra wiadomość jest jednak taka, że udało mi sie załatwić wszystko, co chciałam, chociaż trochę musiałam się nabiegać. Dwa razy wpisałam też w bankomacie kod do domofonu a nie pin do karty. Pozdrawiam! Z moją pamięcią coraz gorzej. To już ten wiek... 
Obiecałam wam w nocy kilka słów na temat redakcji. Czytając popoprawiany tekst śmiałam się wczoraj w głos ze swoich błędów. A to piszę o psie, którego jeszcze w tym momencie nie powinno być, a to z jednego samochodu nagle robią się dwa... o zdaniach zupełnie bez sensu nie wspominając. Patrząc na to z boku nie sposób głośno się nie śmiać. Cóż... wytłumaczenie jest jedno. Jestem człowiekiem tak samo głupiutkim jak moja książkowa Iwonka. Zaczynam dostrzegać coraz więcej cech wspólnych! :D
Zostawiam wam kilka zdjęć z mojej pracy nad tekstem i wprowadzania poprawek. Swoją drogą, mam dobrą/ złą (nie mogę zdecydować) wiadomość. Zamiast Wielkiej Wsi będą Sosenki. Co o tej zmianie myślicie? 

Wracam do pisania. Albo Zuzki, albo Katarzyny. Sama jeszcze nie wiem. 
Miłego dnia kochani! 

Ściskam i całuję, 
Agata Katarzyna

poniedziałek, 23 marca 2015

PADAM NA TWARZ! 
Pierwsza, nieco szalona redakcja tekstu za mną. Matko kochana, uśmiałam się po prostu po pachy i parę razy musiałam przyznać, że daleko mi do miana inteligentnej. Takie błędy... no po prostu dramat. Szczegóły jutro. Dziś już tylko sen. 

Dobrej nocy,
Ściskam i całuję, 
Agata Katarzyna

czwartek, 19 marca 2015

A co mi tam!
Wielu z was pyta mnie ostatnio o czym właściwie jest moja książka, a ja nigdy nie wiem co odpowiedzieć. Zostawiam was dziś z napisanym przez siebie streszczeniem. Mam nadzieję, że ono wiele rozjaśni :) 


Iwonka, tytułowa bohaterka utworu, to pewna siebie trzydziestosiedmiolatka, która osiągnęła w życiu wszystko, co tylko można osiągnąć, mianowicie odniosła sukces zarówno w życiu zawodowym jak i prywatnym. Dzięki mężowi, który prowadzi opłacalny sklep z luksusową bielizną dla pań, Iwonka nie musi pracować w zawodzie i spełnia się pisząc dobrze sprzedające się książki, gotując pyszne, domowe obiadki oraz wychowując czwórkę niesfornych dzieci, 2 psy oraz x kotów. Niestety, sielanka, idylla czy bukolika Iwonki (jak zwał, tak zwał) wcale nie trwa długo, gdyż jej mąż aż zbyt dobrze sprawdza się w zawodzie i oddając w ręce biuściastej pani Adeli komplet koronkowej bielizny dodaje pewne usługi gratis, jeśli wiecie co mam na myśli. Wydać by się mogło, że historia jakich wiele i opowiedziano ich już zdecydowanie zbyt dużo. Nic bardziej mylnego! Historia Iwonki, jej podróż z dziećmi do rodziców i Wielkiej Wsi, koci poród w pociągu oraz zgubienie samochodu zaraz po wyjściu z niego, to jedyna w swoim rodzaju historia o tym, że nowe życie rozpocząć można w każdym momencie starego, niezależnie od wieku, statusu czy koloru włosów.


Iwonka, jak na blondynkę przystało, nie zastanawia się bowiem długo nad tym, co powinna zrobić i po honorowym zdzieleniu męża w twarz, zabiera się za pakowanie walizek. Gdyby mało jej było problemów w ten sam dzień, kiedy dowiaduje się o skoku w bok bawidamka (którego w przeszłości zwykła nazywać mężem) zaskakującą wiadomość przekazuje Iwonce jej najstarszy syn, Łukasz, który wraz z ukochaną dziewczyną staje w drzwiach i wyrzeka magiczne: „Mamo, zostaniesz babcią”. Co w tej sytuacji robi bohaterka? Zabiera i Magdę ze sobą i postanawia na nowo poskładać swoje rozsypane życie wracając do rodzinnego domu, w którym także nie brakuje jej niespodzianek, zwykle za sprawą swojej kochanej łobuzerii, dynamicznej i władczej matki Haliny oraz dawnego znajomego ze szkoły, któremu Iwonka nie potrafi odmówić pomocy. Wszyscy oni starają się pomóc Iwonce na nowo odnaleźć siebie w Wielkiej Wsi, co nie jest takie łatwe, gdy ma się pod opieką gromadkę dzieci, a miłość wisi w powietrzu. Nie pomaga tu wizyta byłego męża, włamanie oraz kochliwy dyrektor szkoły, u którego Iwonka szuka pracy. Jak to jednak w życiu bywa, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło i całą gromadka rozpoczyna w końcu nowe, wymarzone życie wolne od widem przeszłości. 

Ot i cała Iwonka! 
Ściskam i całuję,
Agata Katarzyna

środa, 25 lutego 2015

Cześć kochani! 
Doczekałam w końcu wymarzonego, wyczekanego dnia, tak ważnego dla każdej osoby, która pisze i chce publikować, a nie trzymać swoje teksty w przysłowiowej szufladzie. Choć traciłam powoli wiarę, wydawnictwo zrobiło mi niesamowitą niespodziankę i dziś z samego rana dostałam maila o treści: 
Miło mi powiadomić, że Pani ksiażka "Nie zmienił się tylko blond" została dodana do naszego planu wydawniczego. Chcielibyśmy wydać ją jeszcze w tym roku. 
Nie muszę chyba mówić, że moja radość sięga w tym momencie zenitu. To dzień, na który czekałam od momentu, w którym napisałam pierwszą książkę. Śniłam o nim i fantazjowałam tyle razy, że nadal nie mogę uwierzyć w to, że wszystko dzieje sie naprawdę, w realnym świecie. Nie jestem w stanie napisać wam dziś nic konstruktywnego, szaleje we mnie zbyt dużo emocji, ale obiecuję informować na bieżąco o przebiegu procesu wydawniczego. 
Wiem, że to dopiero początek długiej i ciężkiej pracy, ale i tak oddycham z ulgą. Moja walka o tą książkę, żmudne poprawki i każda chwila zwątpienia opłaciły się. Przyznam, że nic innego nie kosztowało mnie jeszcze tyle cierpliwości (której z pewnością nie posiadam) i wysiłku, a przede wszystkim wiary i determinacji. 
Iwonka trafi na rynek!!!  Jestem najszczęśliwszą kobietą pod słońcem! 
Zaznaczam dzisiejszy dzień w kalendarzu. A co mi tam, na czerwowo! 

Ściskam i całuję
szczęśliwa
Agata Katarzyna